wtorek, 29 września 2015

Jak bada się rakotwórczość substancji

W jednym z poprzednim postów opisywałem dokument przedstawiający stan obecnej wiedzy na temat bromianów - potasu i sodu. W przypadku tego typu dokumentów istotną rolę spełniają badania nad rakotwórczością substancji. Z dużej ilości chorób to właśnie nowotworów niektórzy boją się najbardziej, mimo że nie jest to jedyna z nieuleczalnych i ciężkich chorób.

Między innymi dlatego, że przyczyn nowotworów może być wiele. Nałożyło się na to również wiele przypadków w których substancje uważane za bezpieczne okazywały się rakotwórcze. Przykładem dość znanym, choć z poza jedzenia jest azbest.

Badania nad rakotwórczością oczywiście prowadzi się z wykorzystaniem gryzoni. Dzieląc je na wiele grup i podaje się różne dawki, od stosunkowo niewielkich do śmiertelnych. Dla największej dawki wszystkie badane zwierzęta zmarły w przeciągu 7 tygodni. Ustalono zarówno dawki NOAEL jaki i LOAEL. Pierwszy skrót (No Observable Adverse Effect Level) - oznacza największą dawkę dla której nie zaobserwowano negatywnego efektu. Drugi (Lowest Observable Adverse Effect Level) oznacza najmniejszą dawkę dla której zaobserwowano negatywny efekt. Obie te dawki są ważne do tego aby wyznaczyć dawkę ADI, określająca dopuszczalną dzienną dawkę. Zwykle jest to 1/100 dawki NOAEL, chyba że istnieją jakieś dodatkowe wątpliwości.

Oprócz samej dawki prowadzi się również badania dotyczące długotrwałego wpływu substancji na organizm. W przypadku opisywanego dokumentu najdłuższe badania trwały 104 tygodnie, co daje dwa lata badań. Jest to zdecydowanie więcej niż niektóre studia dotyczące np. glutaminianu sodu i daje to możliwość ustalenia dokładnie wpływu na organizm. W badaniach sprawdza się nie tylko samo występowanie guzów nowotworowych, ale również i ich umiejscowienie.

Wszystkie badania dają możliwość ustalenia parametrów do modeli statystycznych. Jednym z istotnych modeli stosowanych w tym przypadku jest model Weibull-a. Jest to model na podstawie którego wylicza się prawdopodobieństwo przeżycia w danym okresie czasu. Na jego podstawie można np wyliczyć dla określonej dawki jakie jest prawdopodobieństwo wystąpienia nowotworów i kiedy można się spodziewać pierwszego pojawienia się nowotworu.

Warto na koniec nadmienić o jednym z parametrów o którym nie było mowy w dokumencie. Jest to NOEL (No Observable Effect Level) - parametr oznaczający brak zauważonego efektu. Może się okazać, że dla dużo niższych dawek zaobserwowano efekty, np skóra zmieniła kolor na niebieski :) , wyrosły rogi i oczy zmieniły kolor na czerwony, ale nie zauważono aby był to efekt negatywny.

http://www.epa.gov/iris/toxreviews/1002tr.pdf


niedziela, 27 września 2015

Bromian Potasu i IRIS (nie mylić z ISIS)

Dziś chciałbym napisać o bromianie potasu, ulepszaczu żywności wymienionym w recenzowanym wcześniej filmie.Jest ona dozwolona do użycia w USA ale jako substancja rakotwórcza zakazana w Unii Europejskiej.

Dlaczego więc piszę o substancji, z którą w Polsce czytelnik nie powinien się zetknąć? Przede wszystkim aby pokazać czytelnikowi jedno ze źródeł informacji o substancjach szkodliwych. Podstawą niniejszego tekstu jest raport EPA "Toxological Review of Bromate - In support of the Integrated Risk Information System (IRIS)" (EPA/635/R-01/002).

Występuje tu parę skrótów które należy wytłumaczyć. Pierwszym z nich jest EPA - United States Environmental Protection Agency - organizacja rządowa USA zajmująca się ochroną środowiska. IRIS to baza danych o środkach chemicznych, zawierająca podsumowanie ich negatywnego działania. Dla każdego, kto zajmuje się substancjami szkodliwymi taka baza jest jednym z pierwszych źródeł informacji.

Warto też przyjrzeć się strukturze dokumentu opisującego substancje. Najpierw są wymienione własności fizyczne - stan skupienia, wygląd, punkt wrzenia, gęstość i rozpuszczalność. Wymienione są sposoby uzyskiwania. Następnie wymienione są własności biologiczne - wchłanianie z przewodu pokarmowego, dystrybucja, metabolizm i wydalanie.

Dalej następuje opis działania szkodliwego.  Na szczególną uwagę zasługuje sposób badania właściwości rakotwóczych. Oprócz tego znajduje się wyznaczenie dawki LD50 (po której połowa umiera), genotoksyczność, zmiany w organach, mechanizm toksyczności.

Omówione też są grupy wysokiego ryzyka, wpływ na dzieci i zróżnicowanie wpływu dla różnych genotypów. Na podstawie tych danych wyznaczone jest dzienne dopuszczalne spożycie. Jest to wartość NOAEL (dla której nie zaobserwowano negatywnych efektów) podzielona przez 10 (dla różnic między zwierzętami a człowiekiem, jeszcze raz przez 10 (z uwagi na różne genotypy i ochronę dzieci) a następnie jeszcze przez 3 z uwagi na różne wyniki badań. W ten sposób dawka bezpieczna została wyznaczona jako 1/300 dawki dla której jeszcze wśród badanych zwierząt nie udało się znaleźć efektów negatywnych

Podsumowując bromian potasu ma działanie rakotwócze. Zatrucie bromianem powoduje uszkodzenia nerek i utratę słuchu, z czego uszkodzenia nerek są odwracalne, czego niestety nie da się powiedzieć o utracie słuchu. Wszelkie te cechy ma również bromian sodu jako substancja podobna.

W następnym poście opiszę w jaki sposób bada się działania rakotwócze produktu.

Linki:
Cytowany Raport 
EPA 
IRIS
IRIS - baza substancji 


wtorek, 22 września 2015

Olestra - mała cena za niskie kalorie

Na liście substancji szkodzących zdrowiu, regularnie pojawiają się substancje dietetyczne mające na celu ograniczenie listy kalorii. Jedną z takich substancji, wymienionej we wcześniejszym poście była olestr, polimer sukrozy, zastępujący w diecie tłuszcz, mający jego smak i konsystencje. Mając zero kalorii jest polecany osobom które mają problemy z utrzymaniem wagi. Zastępuje również olej do smażenia.

Zerowa kaloryczność olestry wynika z faktu, iż nie wchłania się z przewodu pokarmowego, nie ma działania negatywnego na organizm (pozytywnego zresztą również nie) a przynajmniej tak mogło by się wydawać. Skąd więc wzięły się wątpliwości dotyczące bezpieczeństwa olestry?

Negatywne działanie olestry jest podwójne. Po pierwsze, jeżeli się nie wchłania, to musi być wydalana, W związku z tym mogą pojawić się luźne stolce. Po drugie olestra nie wchłaniając się, może również upośledzać wchłanianie innych substancji, w tym witamin A, D, E i K.

Dlatego amerykańskie FDA dopuściło olestrę pod pewnymi warunkami. Po pierwsze ograniczono użycie olestry tylko do przekąsek, takich jak czpisy czy batoniki. Po drugie wraz z olestrą muszą być dodane witaminy A, D, E i K i odpowiednie ostrzeżenie o obecności olestry i luźnych stolcach.

Kończąc temat olestry - nie uważam zastępowania tłuszczu i cukru zamiennikami dobrym pomysłem. Lepiej jeść mniej, a za to pełno wartościowego jedzenia. Lepsza kanapka z dobrym smalcem, niż czipsy z olestą. Nie sądzę jednak, aby obwinianie olestry o dużą szkodliwość było uzasadnione. Lepsze dla zdrowia luźne stolce, niż 10 kilo nadwagi.


Źródło:
The Trials of Olestra: The Health Safety Issue Nutrition Noteworthy, 1(1)

niedziela, 20 września 2015

Azotany i azotyny - czy grożą rakiem i uduszeniem.

W recenzowanym ostatnio filmie na pierwszym miejscu substancji szkodliwych były wymienione azotan sodu i azotyn sodu. Nawet jeżeli uznamy, że kolejność na liście była stricte losowa, to można się zastanawiać, czy obecność tych substancji jest w pełni uzasadniona i czy faktycznie są to aż tak szkodliwe substancje.

Zarzuty wobec azotanów i azotynów są dwa. Po pierwsze powodują skutki podobne do zatrucia tlenkiem węgla. Mówiąc językiem biologów, przekształcają hemoglobinę, związek odpowiedzialny za transportowanie tlenu we krwi do postaci metahemoglobiny, która nie jest w stanie transportować tlenu, na skutek czego człowiek umiera przez uduszenie.

Po drugie wraz z obecnymi w mięsie aminami powodują powstawanie nitrozamin, które to substancje są silnie rakotwórcze. Dotyczy to przede wszystkim produktów smażonych.

Dlaczego więc substancje te są stosowane? Podstawowym źródłem w diecie są produkty do których bezpośrednio dodano azotyn sodu (lub inny) lub azotan sodu. Dodaje się go do mięs i wędlin z dwóch powodów. Po pierwsze odpowiadają za ładny wygląd mięsa i wędlin i ich charakterystyczną barwę. Niezależnie ile klientów będzie twierdzić, że wolą wędliny bez dodatków, prawda marketingowa jest inna - ludzie wybierają zawsze "ładniejsze" mięso, nawet jeżeli jego wygląd jest zasługą chemii. Drugą, bardziej istotną rolą jest przeciwdziałanie psuciu się mięsa. W szczególności azotany i azotyny przeciwdziałają rozwojowi pałeczki jadu kiełbasianego. Żeby było ciekawiej znacznie więcej azotanów i azotynów należy dodać aby osiągnąć efekt antybakteryjny.

Ponadto potencjalnym źródłem, zwłaszcza w wodzie pitnej może być stosowanie nawozów azotowych. Należy również pamiętać, że nawozy te w praktyce oddaliło od krajów wysokorozwiniętych klęski głodu, istotnie zwiększając plony z hektara.

Zarówno więc po stronie przeciwników jak i zwolenników substancji stoją argumenty, których nie można lekceważyć. Z jednej strony nowotwory i uduszenie, z drugiej strony śmierć z głodu lub na skutek zatrucia jadem kiełbasianym.

Przeciwnicy azotanów doprowadzili w latach 70 do bardzo poważnej dyskusji, która prawie doprowadziła do zakazania ich stosowania. Na szczęście w tym przypadku wygrało podejście naukowe, które doprowadziło do wprowadzenia przepisów ustalających normy co do stosowania.

Ponieważ jakkolwiek groźnie by nie brzmiało, to związki azotu występują naturalnie w człowieku. U zdrowego człowieka poziom metahemoglobiny waha się od 1% do 3% i człowiek ma naturalne mechanizmy obronne, które działają pod warunkiem nie przekroczenia określonej dawki.

Dopuszczalne dzienne spożycie ustalono na poziomie 100 krotnie niższym niż ten, dla którego zaobserwowano efekt przemiany w metahemoglobine. Wprowadzono zakaz stosowania azotanów w niektórych produktach spożywczych, zwłaszcza przeznaczonych do grilowania. Wprowadzono również normy określające zawartość związków w wodzie pitnej (na podstawie zawartości naturalnie występujących).

Tyle jeżeli chodzi ogólnie o wstęp do azotanów i azotynów. Temat potraktowałem na razie pobieżnie, ale obiecuję wracać do tematu i omawiać poszczególne aspekty (na przykład czym się różnią azotany od azotynów i dlaczego piszę o nich łącznie).

Źródła:
-Forum Wędliny domowe 
-Sodium Nitrite in Processed Meat and Poultry Meats: A Review od Curing and Examining the Risk/Benefits of Its Use
Jeffrey J Sindelar i Andrew L Milkowski, University of Wisconsin 

wtorek, 15 września 2015

Danger of food additives - Recenzja


W poprzednim tekście zakończyłem mini cykl dotyczący glutaminianu sodu, i wracam do recenzji wykładów znalezionych na youtube. Tym razem mam do zaproponowania godzinny wykład niemal idealnie wpasowujący się w tematykę niniejszego bloga. "The Danger of Food Additives" - czyli niebezpieczeństwa dodatków do żywności.

Wykład został przygotowany przez p. Jennifer Klaumeyer i udostępniony na kanale organizacji Riodan Clinic. Organizacja założona w 1975r  zajmuje się promowaniem zdrowego trybu życia, głównie poprzez wykłady prowadzone przez jej członków. Na kanale jest ponad 200 filmów, które czytelnikom również poleca.

W wykładzie omawiane są kolejne substancje, których należy unikać. Lista ta jest długa i zawiera zarówno pozycje o których wcześniej pisałem (glutaminian sodu, aspartam, niektóre barwniki, benzoesan sodu), jak również i substancje o których szkodliwości na razie nie mogę się wypowiadać.

Według mnie, nie wszystkie substancje są tak jednoznacznie szkodliwe jak jest to przedstawione. Przykładem jest benzoesan sodu, dla którego korzyści wielokrotnie przewyższają niewielkie działanie szkodliwe. Inne jak glutaminian, to substancje które już dawno wykluczyłem z diety. Pełna lista substancji jest następująca:
  1. azotan sodu i azotyn sodu
  2. BHA, BHT
  3. galusan propylu (propyl galatte)
  4. glutaminian sodu
  5. uwodniony tłuszcz roślinny (trans fats)
  6. aspartam
  7. acesulfam-K, sukraloza
  8. barwniki (niektóre)
  9. olestra
  10. bromian potasu
  11. biały cukier, syrop glukozowo-fruktozowy
  12. benzoesan sodu
  13. dwutlenek siarki
Niniejsza recenzja rozpoczyna mini cykl, w którym postaram się odnieść do tych z substancji, których dotąd nie omawiałem, oczywiście na miarę moich skromnych możliwości. Już dziś zapraszam na kolejny post poświęcony pierwszej substancji z listy - azotanowi sodu.

Źródło:
https://www.youtube.com/watch?v=3WsurkmLOoo



niedziela, 13 września 2015

Glutaminian sodu, śledziona i grasica

Kontynuując wątek glutaminianu sodu, chciałbym opisać kolejne badania związane z wpływem glutaminianu sodu na śledzionę i grasicę. Niestety podobnie jak w poprzednich przypadkach badania były prowadzone z użyciem dużej dawki substancji. 3 g/kg masy ciała to 1/5 dawki śmiertelnej LD 50 i nic dziwnego że przyjmowanie takich dawek ma negatywne skutki.

Ciekawe  w badaniu jest to, że w badaniu było sprawdzane również na ile odstawienie glutaminanu może spowodować cofnięcie się negatywnych zmian. Szczury były podzielone na trzy grupy. Pierwszą grupę jak zwykle stanowiła grupa kontrolna. Drugą grupą były szczury którym podawano przez 8 tygodni glutaminian. Trzecią grupę stanowiły szczury,którym podawano przez 8 tygodni glutaminian a potem przez 4 tygodnie pozwolono się zregenerować.

Podobnie jak w poprzednich badaniach, okazało się że glutaminian sodu ma wpływ na wagę. Przy czym po odstawieniu glutaminianu sodu waga szczurów spadła, choć nie osiągnęła wagi z grupy kontrolnej.

Grupa kontrolna Glutaminian sodu Glutaminian i regeneracja
160g +/- 15.4 213g +/- 20.8 184g +/- 17.8

Następnym wyznacznikiem okazywały się poziomy cytokin IL-10 i IL-1B. Interleukina 1B jest związana ze stanami zapalnymi i jej podwyższenie wskazuje na wystąpienie reakcji obronnej organizmu. Interleukina 10 ma działanie hamujące reakcję zapalną. U szczurów którym podano glutaminian istotnie wzrósł poziom IL-1B i spadł IL-10. Po odstawieniu glutaminianu poziomy częściowo wróciły do normy.

Ostatnim badaniem były badania histopatologiczne śledziony i grasicy. Badania dot. następujących wskaźników:



  • MDA: malondialdehyde; 
  • GSH: reduced glutathione; 
  • CAT: catalase; 
  • SOD: superoxide dismutase.


  • Glutaminian sodu istotnie zwiększył poziom MDA i zmniejszył poziom CAT, co zgodnie z wyjaśnieniem autorów badania wskazuje na stres oksydacyjny. Niestety moja wiedza jest zbyt skąpa aby samemu móc zinterpretować te wyniki, więc muszę wierzyć autorom badania na słowo. Tak samo zmniejszył się poziom GSH i SOD. We wszystkich przypadkach po odstawieniu glutaminianu poziomy zaczęły wracać do normy.

    Grasica i śledziona są gruczołami które odpowiadają za produkcję limfocytów. Zarówno w śledzionie i grasicy oznaczono poziom CD3 który pokazuje ilość produkowanych limfocytów. W grasicy odnotowano spadek z 1,35 na 1,08 a w śledzionie 1,57 do 1,15. Również i tutaj w grupie trzeciej poziomy częściowo wróciły do normy.

    Podsumowując wyniki - oczywiście został stwierdzony wpływ glutaminianu na w.w. narządy. Oczywiście zwolennicy glutaminianu będą twierdzić że jest to niemiarodajne, bo dawka była duża. Ale najważniejszym chyba wynikiem, jest częściowy powrót do normy po odstawieniu glutaminianu.

    Źródło
    "The Effects of Monosodium Glutamate on Thymic and Splenic Immune Functions and Role of Recovery (Biochemical and Histological study)"- Zeinab A. Hassan, Manar Hamed Arafa, Wafaa Ibrahim Soliman, Hebatallah Husseini Atteia i Hanan Fathy Al-Saeed. W Cytology & Histology

    wtorek, 8 września 2015

    Glutaminian sodu i zmiany w tarczycy

    W nawiązaniu do poprzedniego postu, przedstawiam kolejne doniesienia dotyczące szkodliwości glutaminianu sodu. Podobnie jak w poprzednim badaniu, badaniu podlegały niewinne szczury z razy wistar.

    Celem tego badania był wpływ glutaminianu sodu na ważny gruczoł dokrewny jakim jest tarczyca. Przez siedem dni szczurom była podawana dożylnie dawka 4mg / g masy ciała, a następnie po 30 dniach od ostatniej dawki szczury zabito a tarczycę podano badaniom. Szczurom z grupy kontrolnej podawano sól fizjologiczną.

    Okazało się że u szczurów którym podawano glutaminian, komórki tarczycy były znacznie większe i do tego zniekształcone, przybierając nieprawidłowe kształty. Niestety w badaniu zabrakło informacji jak wpłynęło to na produkcję hormonów tarczycy. Nie byłem w stanie również znaleźć innych badań na temat wpływu glutaminianu na tarczycę.

    Mimochodem naukowcy zauważyli również ciekawy objaw uboczny - mimo że szczury którym podawano glutaminian sodu miały mniejszy apetyt i jadły mniej ich waga była większa niż szczurów z grupy kontrolnej. Może więc glutaminian sodu jest jedną z substancji mającą wpływ na trwającą obecnie epidemię otyłości.

    Wypada również zauważyć, że dawka użyta w badaniu była duża, ponad 20 krotnie większa niż w poprzednio przeze mnie opisywanym i znacznie bliższa dawce śmiertelnej LD50 niż stężeniom stosowanym w żywności. Ciekawe jak kształtowały by się wyniki, gdyby zmniejszyć dawkę a zwiększyć czas trwania eksperymentu.

    To tyle na dzisiaj - w następnym poście omówimy jak glutaminian sodu wpływa na śledzionę.

    Źródło:
    "Monosodium Glutamate induces historphometric changes in thyroid gland of adult wistar rat"  - Pooja Rani, Kamlesh Khatri, Renau Chauhan. W Journal of Medical & Allied Sciences 2013: 3 (2):67-71

    niedziela, 6 września 2015

    Glutaminian sodu, nerki i hematologia.

    Pogorszenie parametrów hematologicznych i poważne uszkodzenia nerek na skutek przewlekłego stosowania glutaminianu sodu. To niepokojące wyniki badań indyjskich naukowców opublikowane w World Journal of Pharmacy and Pharmaceutical Science.

    Naukowcy z Indii badali 40 szczurów podzielonych na cztery grupy. Pierwszą grupę stanowiła grupa kontrolna, której była podawana woda. Pozostałym szczurom podawano roztwór glutaminianu sodu (70mg na kg masy ciała) odpowiednio przez 30, 45 i 60 dni. Później szczury zostały uśmiercone i została przeprowadzona ich sekcja.

    Jak można się spodziewać, najwięcej negatywnych skutków zaobserwowano u szczurów w ostatniej grupie. Poziom hemoglobiny spadł z 13,74 (+/- 0.77) do 10.24 (+/- 0,31) g/dl- co daje spadek o 1/4. Liczba czerwonych krwinek spadła z 7,43 mln (+/- 0,5) do 5,78 mln (+/- 0,93) (w mikrolitrze). Równolegle wzrósł poziom białych z 11,8 tys (+/- 0,55) do 15,01 (+/- 0,97) (w mikrolitrze).  W każdym przypadku różnice były istotne statystycznie, czyli z prawodpodobieństwem 95% wynikały z działania glutaminianu a nie z błędu statystycznego. Równolegle parametry biochemiczne pokazały znaczny wzrost stężenia albuminy, kreatyniny i mocznika we krwi - co sugeruje problemy z nerkami.

    Jeżeli chodzi o same nerki to w czwartej grupie waga nerki była na poziomie 3,2 (+/- 0,2) w stosunku do 1,21 (+/- 0.01). Daje to ponad dwa i pół raza większą nerkę w przypadku szczurów którym podawano dwa miesiące glutaminian sodu! Dokładne badania pokazały stany zapalne, obrzęki w kłębuszkach nerkowych, lokalną atrofię kłębuszków nerkowych a także martwicę.

    Biorąc pod uwagę średnią wagę szczura 200 g wychodzi że dzienna dawka glutaminianu była na poziomie 0,14 g. Biorąc pod uwagę, że szczur dziennie zjada ponad 20g karmy (nie licząc wody), stężenie glutaminianu w stosunku do pokarmu wynosiło  0,7%. Zgodnie z obowiązującym rozporządzeniem maksymalne stężenie glutaminianu w pokarmie może wynosić 10g/kg czyli 1%.

    Podsumowując. Gdyby glutaminian sodu dodawać nie do wody, ale do pokarmów to taka ilość w pełni mieści się w ramach dozwolonego stężenia. Po dwóch miesiącach takiej diety zaobserwowano poważne uszkodzenia nerek. A ludzie spożywają glutaminian nie przez 2 miesiące, ale często przez całe lata. Jak na substancję uznawaną za bezpieczną są to bardzo niepokojące konkluzje płynące z badania.

    PS: W internecie można spotkać wcześniejsze badania, prowadzące do tej samej konkluzji

    Źródło:"Evaluation of Mono Sodium Glutamate induces nefrotoxicity in adult wistar albino rats" - Sandharbh Kumar, Nitesh Kumar, Bhoopendra Kumar. W World Journal of Pharmacy and Pharmaceutical Science Volume 4 Issue 4 846-862March 2015  ,ISSN 2278 

    środa, 2 września 2015

    Ekscytotoksyny - smak który zabija.

    W każdym sporze naukowym zaangażowane są dwie strony. Nie inaczej jest w przypadku dodatków do żywności. Z jednej strony sporu stoją organizacje producentów żywności, chcące wykazać bezpieczeństwo stosowanych przez siebie substancji. Opłacają oni badania, mające udowodnić nieszkodliwość substancji. Z drugiej strony stoją niezależni naukowcy, szukający tematów na podstawie których mogą zbudować swoją karierę zawodową.

    Przykładem może być Dr. Russel Blaylock, autor książki: "Excitotoxins, taste that kills".W swojej książce, jak i w licznych prezentacjach na YouTube krytykuje on glutaminian sodu. Zgodnie z jego przekonaniami jest to jedna z bardziej szkodliwych substancji, odpowiedzialna przede wszystkim za liczne problemy neurologiczne, ale również za inne choroby.

    Streszczając wystąpienie: glutaminian jest jednym z neuroprzekaźników. Stosowany w żywności powoduje zwiększoną aktywność komórek nerwowych (ekscytację), co w konsekwencji powoduje śmierć komórek nerwowych (stąd nazwa ekscytotoksyna). W swoim wystąpieniu na YouTube pokazuje liczne sposoby negatywnego działania glutaminianu, począwszy od chorób mózgu a na bezpłodności kończąc.

    Dr Russel ostrzega również przed glutaminianem w innych postaciach. Jako że glutaminian sodu zaczyna mieć złą prasę, coraz częściej producenci umieszczają na żywności napis: "Nie zawiera glutaminianu sodu.", zapominając dodać, że zawiera np. glutaminian postasu.

    Ogólnie teza postawiona przez dr. Russela Blaylocka znajduje potwierdzenie w różnych badaniach. Sam niedawno pisałem o wpływie glutaminianu na śmierć neuronów w oku, co prowadzi w konsekwencji do jaskry.

    Z całą pewnością polecam czytelnikom obejrzenie paru wystąpień na YouTube, jak również przeczytanie książki. W każdym razie odkąd parę miesięcy temu obejrzałem po raz pierwszy wykład dr. Russela, staram się unikać glutaminianu sodu jak tylko mogę.

    Obecny wpis rozpoczyna więc mini cykl postów postów poświęconych glutaminianowi sodu. W kolejnych kilku artykułach podsumuję wybrane wyniki badań dot. tej substancji. Już teraz zapraszam na kolejne odcinki.

    Źródło:
    https://www.youtube.com/watch?v=tTSvlGniHok&index=2&list=PL1I7VHXIEA3nuuNjfC5-1VAkuTWxn7Mll